Ewa

Jak napisać świadectwo o swoim doświadczeniu z wydarzenia, w którym najważniejszy był drugi człowiek? Gdy jestem na rekolekcjach i zastanawiam się na nich nad swoją relacją z Jezusem to taką opowieść powinieneś mieć gotową, ale tu? Co tu było najważniejsze? Historie tych ludzi, moje wrażenia, poczucie wspólnoty, świadectwa ludzi, z którymi ewangelizowałam? Nie wiem, ale spróbuję opowiedzieć wam o Chrystusie wśród studentów. Były to moje czwarte Jezualia i jak co roku zakończyłam je z jasną myślą: ludzie są wspaniali, Kościół katolicki jest najlepszy, nic ponad Boga się w życiu nie liczy.

Co roku ewangelizuję z kimś innym, jestem codziennie w innej parze, zdaję się na Opatrzność, jeśli chodzi o ludzi, z którymi mam iść i głosić. I jeszcze nigdy się nie zawiodłam, chociaż coś trudno byłoby zawieść się na samym Bogu 😉 Julko, Beato i Pawle, kocham was, byliście najlepsi i prawdziwie posłani przez Stwórcę. Mimo, iż pierwszy raz wyszłam na uliczną ewangelizację będąc w liceum, mimo, iż nigdy podczas niej nie spotkało mnie nic nieprzyjemnego, mimo, iż nie ma wielkich oczekiwań, to jednak zawsze lękam się przed wyjściem: ,,Najmilszy Jezu, a co jeśli dziś nie dam rady?” I biję się z tą myślą, co roku i zawsze sama, a raczej w Jego obecności, Jemu tę lęki powierzam, bo to On co roku sobie z nimi radzi. I wychodzę, i opowiadamy o naszej wierze, o tym jak nam Bóg pomaga, jak zmienia nasze życie, o trudnościach, ale i o naszym patrzeniu na nie, że w Kościele nam dobrze. Opowiadamy o naszym szczęściu, bo chcemy je przekazać innym, bo przecież każdy tak może mieć.

Na początku przytoczyłam trzy myśli, które zawsze do mnie wracają po ewangelizacji: ludzie są wspaniali, Kościół katolicki jest najlepszy, nic ponad Boga się w życiu nie liczy. Dlaczego ludzie tak mnie cieszą na Jezualiach? By zrozumieć tę radość, trzeba sobie zdać sprawę z jednej prawdy o mnie, jestem raczej aspołeczną osobą, życiowo nie zagaduję do ludzi, trzymam się z zaufanymi kompanami, czasem wręcz boję się obcych. A na Jezualiach nie ma obcych! Ludzie sami zaczynają rozmowy, sami pytają, szukają odpowiedzi. I bardzo szybko odkrywasz w nich dobro, bardzo szybko zauważam w ich oczach tęsknotę za prawdą, czuję, że są moimi braćmi, że ich rozumiem, że kiedyś też miałam tak jak oni. Ale mi się udało wyjść ze smutku.

I tu przychodzi druga myśl, Kościół katolicki jest najlepszy. Bo to tu nauczyłam się, że Bóg jest miłością, że jestem piękna, że moje życie może być pełne szczęścia, że nie jestem sama z moimi problemami. O tym opowiadam ludziom na ewangelizacji. „Słuchajcie, jest miejsce gdzie jest dobrze, bezpiecznie, gdzie możesz być sobą, gdzie możesz odkryć cel swojego życia”. I tu kolejna myśl, nic ponad Boga się w życiu nie liczy. Rozmawiam z chłopakiem, mówił, że jest ateistą, żebym mu dała dowód na istnienie Boga, mówię mu, ,,Ty mi daj na nieistnienie”. Nie musi, wychodzi, że jego żal bierze się z proboszcza, który kłamał. Jest w nim rana zadana zwykłą postawą. Łapie mnie dziewczyna, pyta czy żyję w czystości. Odpowiadam: ,,tak”. Mówi, że szanuje, że ona by tak nie mogła. Nie mamy więcej czasu, musi wrócić so swojego pijanego chłopaka. Grupa zaczyna od tego, że to super, iż wychodzimy, że się nie boimy. Ale rozmawiam z dziewczyną i zaczyna ona temat celibatu, że go nie rozumie, nie widzi w nim sensu. Zwykły brak świadomości więzi jej serce. Inny chłopak mówi, że nie wierzy, że nie jest mu to potrzebne. Ale stoi i rozmawia z ewangelizatorami, rozmawia o wierze, o swoich problemach. Nie jest potrzebne? Bycie nieskończenie kochanym nie jest potrzebne?

A przecież Bóg jest odpowiedzią na wszystkie te pytania, Pan ma plan. On zabiera lęki, uczy zaufania, daje siłę. ,,Miłość mi wszystko wyjaśniła” jak pisał Karol Wojtyła. Ewangelizacja na Jezualiach daje mi zawsze nadzieję, widzę, że Chrystus, Kościół jest ludziom potrzebny. Jednak z drugiej strony przypomina o zadaniu ,,Idźcie i głoście”, bo ,,żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”. A jak mogłabym nie chcieć opowiedzieć innym o miłości, o szczęściu, które codziennie odkrywam i którym żyję?

 

Ewa