Co zrobić z napędem na cztery koła?

Każdy z nas ma mnóstwo możliwości. Szczególnie w tym okresie życia. Studia, wyprowadzka z domu, początek dorosłego życia, jesteśmy sami za siebie odpowiedzialni.

Powiedzmy, że jesteś teraz w bardzo szybkim aucie, który ma możliwości rozpędzić się do niewyobrażalnych prędkości. Oczywiście pierwsze co robisz, to chcesz je przetestować, chcesz sprawdzić, czy faktycznie jest takie fajne jak Ci to mówiono. Przed Tobą pusta ulica, niektóre ścieżki proste bez dziur, inne kręte i kruche, trudne do przejazdu. To wszystko, aż prosi się żeby rozpędzić auto do maximum i jeździć po prostych, równych drogach. Problem w tym, że wszędzie ostrzegają Cię przed tym znaki drogowe i świadomość jak to się może skończyć. Może się skończyć śmiercią, zranieniem, ale nie tylko Ciebie, lecz innych osób. Możliwe, że w połowie jazdy nie będziesz czuł się dobrze, bo zorientujesz się, że jedziesz za szybko. Tylko wtedy, już nie będzie odwrotu, bo zahamować tak rozpędzony samochód jest bardzo trudno. Czy podejmujesz ryzyko?

Możliwość czy zagrożenie?

Oczywiście, że wszystko nam wolno, mamy wolną wolę, ale czy wszystko jest dla nas korzystne? Pismo Święte nam na to odpowiada w 1 Liście do Koryntian czytamy: 

„Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę”

Tak więc, jako chrześcijanie powinniśmy wybierać to, co jest dla nas dobre, nie to, co jest dla nas łatwe. Aby zawsze wybierać dobrze, oddajemy stery, naszym życiem kieruje Pan Bóg, a On zawsze będzie czuwał nad naszym bezpieczeństwem.
Bóg jako najlepszy ze wszystkich kierowców.

Mam nad sobą najlepszą ochronę.